piątek, 27 listopada 2015

Opowiadanie wierszem pisane...

W tym cyklu chcę przekazać wam kilka moich pomysłów, historii, krótkich które mogą przydarzyć się praktycznie każdemu z nas całkiem niespodziewanie...



Był sobie on i była też ona
zakochani w sobie na zabój
świata za sobą nie widzieli
i nigdy nie pomyśleliby że tak szybko zostaną rozdzieleni.
Wszystko układało się wspaniale
Było im ze sobą doskonale
Zabierał ją do kina, kupował kwiatki, czekoladki
I różne inne materialne zabawki.
Lecz pewnego dnia,
gdy spotkać mieli się jak zwykle
ona nie przyszła
a on czekał zawzięcie
myśląc że znów szykuje się na odświętnie.
Mijał czas długi,
aż stracił on resztę sił,
postanowił,że dłużej tak nie może już być
wsiadł szybko w samochód i pojechał do niej
lecz to co zobaczył
spędziło blask z jego powiek
dziewczyna leżała na podłodze
z liścikiem w ręku
krwiawiąc i łzawiąc
obficie krzyczała
 "Co to za życie
Ja żyć już nie chce sensu to nie ma,
cała ta miłosć to wielka ściema
Czemu się na to wszystko godziłam
przecież on nie może tak cierpieć,
gdyby wiedział jak życie moje jest ciężkie
nigdy nie godziłby się na ta udrękę"
Chłopak nie wiedząc że ona go nie widzi
podszedł od tyłu i czule przytulając
zaczął przepraszać ją za wszystko szeptając
"Moja najdroższa, kochana za ciebie oddałbym całe dobra świata
tylko nie płacz już proszę tak mocno księżniczko,
bo oczka twoje wyglądają jak pobojowisko
Przepraszam cię skarbie,że nic nie widziałem
I ciągle tylko siebie zaspokajałem
Przecież mogłaś powiedzieć mi jak ci ciężko
na pewno razem byśmy coś wymyślili Marysieńko
Teraz jest już dobrze,jestem przy Tobie
i razem możemy szczęśliwie żyć
w zgodzie i szczęściu w miłości i chorobie
moja myszeczko zawsze będę przy tobie"
Tak mówił do niej jak w transie przez dłuższą chwile
tak był zajęty, że nie zobaczył jak czas leci mile
przejęty swą ukochaną nie zauważył,
że za jego plecami stała jej matka z uśmiechem na twarzy
Lecz nie był to uśmiech ukochania
Matka była alkoholiczką po zażyciu nie do poznania
I gdy tak mówił do niej czule
rodzicielka podeszła po cichu do nich z nożem w ręku
i nie zważając na to co się dzieje
wbiła w nóż serca naszego Romea
I tak zakończyła się miłość ta wielka
Bo nasza kochana Marysieńka
Za ukochanym poszła do nieba.
Serduszko jej nie wytrzymało
I z wielkiego bólu się zatrzymało...

No to by było na tyle jako pierwsze opowiadanie
Żegnam się z wami wasza Rosie

3 komentarze:

  1. Czy na prawde twoim zdaniem życie jest takie złe? Nie widzisz w nim zadnych dobrych chwil? Nie odnosze sie tu tylko do tego postu a calego bloga. Postrzegasz życie za najgorsze co może być, a tak na prawde jest to dar. Ciesz się nim. Piszesz jakie to wszystko jest złe i przytłaczające, a tak na prawde jestes jeszcze za młoda aby to wszystko zrozumiec. Każdy ma problemy, złe chwile, ale po każdym upadku należy wstać i iść dalej bo po każdej burzy wstaje słońce. Jestem pewna, że w twoim życiu nie jest aż tak źle, są osoby, ktòre mają gorzej. Pomyśl nad tym co dobrego jest w życiu bo na pewno takie chwile u Ciebie sie pojawiły. Pisząc, że życie jest najgorsze a liczą sie tylko używki i wszelkiego rodzaju zabawy nie pomagasz sobi ani nikomu innemu. Nie odbierz tega jako hejt. Piszesz bloga i każdy ma prawo tu wyrazić swoje zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oki oki dziękuję za konstruktywną opinię i własną ocenę ja wyrażam tu to co chcę przekazać i uważam że nie jest to nic złego ale jeśli innym ma to przeszkadzać to trudno wiem że są osoby którym takie podejście się podoba i chcą to czytać więc niech czytają dalej jak ktoś nie chcę nie zmuszam absolutnie a jest tu dopiero kilka postów może z czasem i pojawią się weselsze każdy ma początki pozdrawiam serdecznie i dziękuje za szczerość tym bardziej nie anonimową
      Jeszcze raz pozdrawiam i wesołych świąt Rosie

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń